#1
-Znów ten jebany komisariat - warknęłam pod nosem, siedząc w pokoju przesłuchań.
Nagle do pokoju wszedł oficer Bentley. Najzwyczajniej w świecie zaczęłam się śmiać.
-Oficerze - powiedziałam z głupim uśmieszkiem na twarzy.
-Dlaczego mnie to nie dziwi, McCartney? - powiedział swoim niskim głosem Bentley.
-Bo widzimy się codziennie - prychnęłam.
-Mam cię kurwa dość, Annie - czterdziestolatek walnął pięścią w stół, a ja siedziałam z łobuzerskim uśmieszkiem na twarzy.
-I co w związku z tym? - warknęłam nisko.
-Lecisz do Strasford i lądujesz tam w celi na tydzień. Będziesz miała współlokatora, Justina Biebera - odparł spokojnie Bentley, a ja o mało co nie zakrztusiłam się swoją śliną.
-Co kurwa?! - ryknęłam, wstając nagle - Nie będę siedzieć w celi z jakimś popierdzielonym kryminalistom i na dodatek z byłym Kelsey!
Kiedy wypowiedziałam te słowa, niespodziewanie wybuchnęłam płaczem. Padłam na kolana i zaczęłam zanosić się szlochem.
-Wiesz, że jest mi przykro z powodu twojej kuzynki, ale i tak tam jedziesz. To jest już postanowione - powiedział z bólem Bentley.
-Pozwól mi się pożegnać z... - przerwałam - Yyy, przyjacielem.
Spojrzałam na niego błagająco, a on kiwnął głową na tak.
-Dziękuje - szepnęłam, a oficer odpiął moje kajdanki i pozwolił mi wyjść.
Po wyjściu na świeże powietrze, zadzwonił mój telefon, więc odebrałam go bez zastanowienia.
-Annie dziewczyno! - usłyszałam krzyk Karola w słuchawce - Gdzie ty się podziewasz, do cholery!?
O kurwa, ja pierdolę...
-Byłam na komisariacie, zaraz jestem w domu, będziemy musieli porozmawiać - powiedziałam łamiącym się głosem i szybko się rozłączyłam.
Szybkim krokiem skierowałam się do domu. Aż się boję jego reakcji...
...
-Jestem! - krzyknęłam słabo, zdjęłam buty odwiesiłam na wieszak kurtkę.
-O czym chciałaś porozmawiać? - szepnął cicho i spojrzał mi w oczy.
-Bentley chce mnie wysłać do Stratford - szepnęłam, spuszczając wzrok.
-Nie.. - szepnął, przytulając mnie.
Po chwili wzajemnie moczyliśmy sobie koszulki łzami.
Po minucie Karol objął moją twarz dłońmi i wyszeptał :
-Nie miej mi tego za złe - przysunął się do mnie i połączył nasze wargi w pocałunku.
Yy, takie jedno wiekie WOW!
***
-Bieber- warknął Been's.
-Czego chcesz, Charlie? - jęknąłem znudzony i wstałem do niego.
-Na ostatni tydzień twojego pobytu, dostaniesz współlokatorkę - odparł spokojnie - Annie McCartney.
Podniosłem brwi ze zdziwienia. Kuzynka Kelsey w więzieniu...? Kelsey nigdy o tym nie mówiła, że ma kuzynkę kryminalistkę.
-Bądz* dla niej miły - powiedział oschle Charlie i odszedł.
Spojrzałem na zdjęcie Kelsey i mimowolnie złapałem w dłoń naszyjnik, który dostałem właśnie od niej. Łzy napłynęły mi do oczu.
-Nie mówiłaś, że Annie to kryminalistka - zaśmiałem się pod nosem. - Przewidziałaś, że Annie przyjedzie tu do aresztu. Chyba zbyt dobrze ją znasz - uśmiechnąłem się, biorąc w dłoń jej zdjęcie - Obiecuję, że dopilnuje, żeby była była bezpieczna. Zrobię to dla Ciebie, skarbie.
Westchnąłem głośno, wycerając łzę z policzka, a po chwili położyłem się na łóżku i zasnąłem ze zdjęciem Kelsey w rękach.
***
Jechałam z Bentley'em jego radiowozem. Siedziałam z przodu i oglądałam krajobraz za oknem. Po jakimś czasie udało mi się przysnąć.
...
-Jesteśmy Annie - usłyszałam nad uchem.
-Mhm - mruknęłam, przeciągając się, a po chwili wyszliśmy z radiowozu - Zanim tam wejdę, mogę zadzwonić do przyjaciółki?
-Jasne - uśmiechnął się - Daj.
Wziął ode mnie torbę, a ja już dzwoniąc, podziękowałąm uśmiechem. Carly odebrała po drugim sygnale.
(-Annie, jak ja cię dawno nie słyszałam! - pisnęła radośnie)
-Taa, ale ja w innej sprawie - westchnęłam - Czy za tydzień mogłabym u Ciebie zamieszkać?
(-No pewnie! Coś się stało? - zapytała z troską)
-Wylądowałam w celi z Bieber'em - powiedziałam.
(-Jesteś w Stratford!? - pisnęła - Ale super! Ehh, sorka muszę kończyć, pa kochana!)
Kiedy Carly skończyła rozmowę, zaśmiałam się pod nosem, kręcąc głową i skierowałam się do recepcji tego więzienia. W poczekalni czekał na mnie Bentley ze strojem więziennym. Czterdziestolatek spojrzał najpierw na strój, potem mnie zmierzył.
-No laska, muszę przyznać, że do twarzy będzie ci z pomarańczowym - wyszczerzył się, a ja parsknęłam śmiechem.
-Uważaj, bo powiem Margaret, że mnie podrywasz - zabrałam mu strój i ze śmiechem skierowałam się do szatni.
Po trzech minutach wyszłam.
-Mogę iść - wyszczerzyłam się, wyciągając ręce do przodu, żeby Bentley mnie skuł.
-A nie mówiłem? Do twarzy ci z pomarańczowym - brunet uśmiechnął się szeroko.
-Och już się zamknij, Brad - jęknęłam, a on się zaśmiał. -Idziemy.
Przechodziłam już to, ale nie widziałam tak posranych więzniów.
-Czy oni są chorzy na umyśle? - szepnęłam oficerowi na ucho, a on tylko się zaśmiał.
Po chwili byliśmy już przy celi Biebera, w której miałam wylądować na tydzień. Kiedy szatyn na mnie spojrzał, musiałąm przełknąć gulę w moim gardle.
-Bądz grzeczna - szepnął mi na ucho Bentley, wpuścił mnie do celi, zamknął ją i odszedł.
-Cześć - powiedziałam cicho i usiadłam na podłodze, opierając się o ścianę.
-Dużo o Tobie słyszałem - oznajmił Justin, siadając (kiedy weszłam do celi, Bieber leżał) - Ale nie spodziewałem się, że taka laska jak ty, jest kryminalistką.
Patrząc na niego, wybuchnęłam śmiechem.
-Nie no Bieber, czapka z głowy, jestem tu minutę, a ty już mnie bajerujesz. Interesujące.. - pokręciłam głową, mrużąc oczy, a on parsknął śmiechem.
-No sory bardzo - powiedział przez śmiech, a po chwili zmarszczył brwi, patrząc na moją szyję.
Przełknęłam głośno ślinę, a potem złapałam naszyjnik w dłoń.
-Dostałam ten naszyjnik od Karola - uśmiechnęłam się - Mój przyjaciel z Polski.
-Chyba musi mu na Tobie zależeć - podniósł jedną brew - I to bardzo.
-Taa - westchnęłam - A wiesz Justin, ja też o Tobie bardzo dużo słyszałam. Kelsey ciągle pierdoliła o tym jaki ty idealny i jaki dobry w łóżku.
Justin wybuchnął śmiechem, a po chwili spojrzał mi w oczy i poruszał dwuznacznie brwiami.
-No chyba, że chcesz się przekonać - wyszczerzył się.
-Wez fuj, nie! - zaczęłam się śmiać, a on ze mną - Ja pierdziele, trafiłam do celi, w którym jest pedofil.
-Przepraszam? - powiedział i parsknął śmiechem.
-Sorry bardzo, że ja mam 18 lat, a ty 21 - powiedziałam.
-Taka młoda, a jaka wyszczekana - mruknął uwodzicielskim tonem, a ja tylko pokręciłam z uśmiechem głową.
-Takie rzeczy na mnie nie działają, Bieber - mruknęłam cicho.
Rozmawialiśmy tak sobie przez jakiś czas, dopóki nie przyszedł jakiś ochroniarz mówiąc;
-Bieber, masz gościa.
******************************************
Cześć, witam was :3
Otóż mamy pierwszy rozdział! :D Podobał się? <3
Jak myślicie, kto przyszedł odwiedzić Justina? Huh? xD
W niektórych słowach nie ma literki "zi", bo coś mam z kompem i mi nie pisze O.o
Wiem, że nie dałam przedstawienia postaci, więc dam tu krótkie :3
Annie McCartney - 18 letnia brunetka z dużymi, niebieskimi oczami. Kilka razy wylądowała już w areszcie, ale teraz narobiła sobie niezłych kłopotów. Do 5 roku życia mieszkała w Stratford, ponownie tam leci, tylko że do miejscowego aresztu. Ląduje w celi z Bieberem.
Justin Bieber ,,Danger" - w wieku 19 lat trafił do więzienia na 3 lata z powodu zabójstwa. Dziś ma 21 lat. Podczas ostatniego tygodnia pobytu w więzieniu, dostaję współlokatorkę. Kiedy się do niego przeprowadza, zakochuje się w niej. Przyniesie to wiele kłopotów, ale razem z Annie wyjdą z tego bałaganu.
Do zobaczenia przy następnym rozdziale <3
#Tynncia
Rozdział taki niegrzeczny trochę hmm... I love it! :D Czekam na next'a ;> ;3
OdpowiedzUsuń